Electric-Youth-A-Real-Hero-newwayfarer

Electric Youth, czyli Bronwyn Griffin i Austin Garrick. Kanadyjczycy, którzy od czasów dzieciństwa są razem postanowili stworzyć projekt i zająć się tym co kochali, muzyką. Prawdopodobnie nikt by o nich, oraz ich twórczości nigdy nie usłyszał, gdyby nie jedna piosenka A Real Hero. To ona, dość niespodziewanie w uszach muzycznego świata, zrobiła z nich prekursorów nowej fali synthwave.

Dzisiaj o historii prawdziwego bohatera. Singlu, który premierę miał 11 stycznia 2010 roku, a więc dużo wcześniej przed falą swojej największej popularności.

15 stycznia 2009

Tego dnia na rzece Hudson w Nowym Jorku, miało miejsce awaryjne wodowanie kapitana Chesleya Sullenbergera. Wcześniej Airbus A320, którego pilotował, krótko po starcie z lotniska LaGuardia w Nowym Jorku, zderzył się ze stadem gęsi. Obydwa silniki samolotu uległy awarii, a samolot zaczął tracić siłę nośną. Spośród 150 pasażerów i 5 członków załogi znajdujących się na pokładzie, nikt nie zginął. Pilot Chesley Sullenberg został narodowym bohaterem Stanów Zjednoczonych Ameryki.

Sprawa długo była tematem publicznym. Dokładnie w tamtym czasie dziadek Austina Garricka, był tak poruszony historią awaryjnego lecz szczęśliwego w skutkach lądowania, że napisał o pilocie wiersz. Dał go potem swojemu wnukowi Austinowi, z prośbą, by ten przekształcił go w piosenkę. Wiedział, że młody piszę teksty i bawi się w produkcję muzyczną, więc uznał (słusznie), że może z niego coś jeszcze wyciągnąć.

Dobry wnuczek

Na początku Austin (którego mama urodziła się w Polsce) wtedy 23-letni, nie za bardzo wiedział jak stworzyć piosenkę o nowym amerykańskim bohaterze. Miał dużo innych pomysłów i inspiracji, ale z drugiej strony nie chciał zawieść swojego dziadka. Dlatego do pracy nad nowym tekstem dla wiersza, tym razem takim który będize pasował do piosenki, zaprosił dziewczynę Bronwyn Griffin. W stworzeniu muzyki do nowej piosenki pomógł im dobry kumpel z Francji David Grellier z którym wcześniej nagrali She Never Came Back. David, którego jednak większość rozpoznaje po pseudonimie College. Początki ich znajomości to czas w którym social media i znane nam dzisiaj #hasztagi nie był aż tak popularne, by łączyć ludzi o podobnych zainteresowaniach. Wtedy nieliczni twórcy zafascynowani synthwave, poznawali się głównie na portalu MySpace, protoplaście Facebooka. Tam wymieniali się pomysłami i wskazówkami. Często zawierając muzyczne współprace czy znajomości, trwające jak przykład tej trójki, do dzisiaj.

Co wyszło ze współpracy, wszyscy możemy posłuchać. Melodyjny kawałek z tak bardzo charakterystycznym, wpadającym w ucho klawiszem z syntezatorów Rolanda i Yamahy. Był początek 2010 roku i tu skończyłaby się ta historia, gdyby Ryan Gosling nie założył kurtki ze skorpionem na plecach.

Drive (2011)

Do czasu premiery filmu, piosenka przez ponad rok od powstania, sprzedała się w liczbie ok. 300 kopii. Była grana i miksowana w niszowych klubach w Kanadzie i Francji. Francji uznawanej dzisiaj za kolebkę nowej fali brzmień i odradzającej się mody na synthwave XXI wieku. W sumie to tylko tam i poza bardzo wąskim gronem odbiorców nigdzie więcej. Do dziś Garrick i Griffin nie wiedzą, w jaki sposób reżyser filmu Nicolas Winding Refn znalazł ich piosenkę i dlaczego postanowił ją w nim wykorzystać. Jedynie czego są pewni, to tego, że musiał naprawdę głęboko szukać. Poza klubami i pojedynczymi odbiorcami, nie trafiła wcześniej na szersze wody, typu stacje radiowe, Internet, gry czy filmy.

Po umowie, na mocy której można było użyć piosenki w soundtracku, również nie przepuszczali, że odniesie jakikolwiek sukces. Ot kolejny film i jedna z x piosenek, która miał znajdować się na jego ścieżce dźwiękowej. Sam Drive, a właściwie scenariusz filmu, do którego dostali wspólnie z College wgląd, spodobał im się jednak na tyle, by chcieli zostać jego muzyczną częścią. Umowa jednak nie warunkowała sposobu użycia piosenki. Nie mieli na to wpływu i równie dobrze mogłaby być w ogóle niewykorzystana.

Motyw przewodni filmu

Przed premierą powstało w USA kilka klipów promocyjnych do filmu. Klimatycznym i ciepło przyjętym przez odbiorców trailerom, towarzyszyła użyta w nich jako tło A Real Hero. Wtedy też okazał się, że nie tylko nie zostanie pominięta, a zagra razem z Ryanem Goslingiem jedną z głównych ról. Reżyser w filmie Drive wykorzystał ją jako emocjonalną i główną myśl przewodnią bezimiennego bohatera. Dla nieznanego jeszcze zespołu, stało się to przełomem w karierze. Po premierze filmu, A Real Hero stała się rozpoznawalna na całym świecie i obiektywnie uznana jako najlepsza z całego świetnego soundtracku. Na listach przebojów w USA pobiła nawet Nightcall od Kavinskiego. Obecnie znana nie tylko fanom kina, do których świadomości podczas sensów trafiła najpierw, ale również wszystkim fanom muzyki, którzy filmu nie znają.

Dla Electric Youth był to sukces zarówno komercyjny, jak i artystyczny. Są jedynymi, wspólnie z College posiadaczami praw autorskich do utworu i dzięki tantiemom nie muszą martwić się o dochód. Po sukcesie i wyprowadzce z Toronto zamieszkali w Los Angeles. Tam szukając inspiracji i podróżując wzdłuż Pacific Coast Highway, mogli skupiać się wyłącznie na tworzeniu nowej muzyki. W jej historii dzięki A Real Hero już się zapisali.

Cierpliwość i trochę szczęścia

Awaria lotnicza ze szczęśliwym zakończeniem. Dziadek piszący wiersze. Jego wnuk z dziewczyną, którzy amatorsko tworzą muzykę. Reżyser filmu, który wygrzebał nikomu nieznany kawałek. Trzy długie lata, nim mogliśmy go po raz pierwszy, w kinowej sali wszyscy usłyszeć. Tak w skrócie wyglądał w tym przypadku przepis na międzynarodowy hit. Myślę, że jeszcze nie raz zostanie w popkulturze wykorzystany, a kto go nie zna, prędzej czy później usłyszy.

Nostalgiczną recenzje Innerworld, pierwszego albumu Electric Youth wydanego na fali popularności A Real Hero, znajdziecie tutaj.