Electric Youth, czyli Bronwyn Griffin i Austin Garrick. Kanadyjska para, która od czasów dzieciństwa jest razem i w pewnym momencie postanowiła zająć się muzyką. Gdyby nie tytułowa piosenka „A Real Hero” która niespodziewanie zrobiła z nich prekursorów nowej fali synthpopu, prawdopodobnie nikt by o nich nie usłyszał. Dzisiaj o prawdziwym bohaterze.

15 stycznia 2009

Tego dnia na rzece Hudson w Nowym Jorku, miało miejsce awaryjne wodowanie kapitana Chesleya Sullenbergera. Wcześniej Airbus A320, którego pilotował, krótko po starcie z lotniska LaGuardia w Nowym Jorku, zderzył się ze stadem gęsi. Obydwa silniki samolotu uległy awarii, a samolot zaczął tracić siłę nośną. Spośród 150 pasażerów i 5 członków załogi znajdujących się na pokładzie, nikt nie zginął, a pilot Chesley Sullenberg został narodowym bohaterem Stanów Zjednoczonych Ameryki.

Sprawa długo była tematem publicznym. Dokładnie w tamtym czasie dziadek Austina Garricka, był tak poruszony historią awaryjnego lecz szczęśliwego w skutkach lądowania, że napisał o pilocie wiersz. Dał go potem swojemu wnukowi Austinowi, z prośbą, by ten przekształcił go w piosenkę. Wiedział, że „młody” pisał teksty i bawił się w produkcję muzyczną, więc uznał, że może z niego coś jeszcze wyciągnąć.

Dobry wnuczek

Na początku Austin (którego mama urodziła się w Polsce) wtedy 23-letni, nie za bardzo wiedział jak stworzyć piosenkę o nowym amerykańskim bohaterze. Miał dużo innych pomysłów i inspiracji, ale z drugiej strony nie chciał zawieść swojego dziadka. Dlatego do pracy nad nowym tekstem dla wiersza, tym razem takim który będize pasował do piosenki, zaprosił dziewczynę Bronwyn Griffin. W stworzeniu muzyki do nowej piosenki miał pomóc dobry kumpel z Francji, David Grellier, znany w środowisku muzycznym jako College.

Jak wyszło, wszyscy możemy posłuchać. Chwytliwy, melodyjny kawałek z charakterystycznym, wpadającym w ucho, synthpopowym motywem z syntezatorów Rolanda i Yamahy. Była druga połowa 2009 roku i tu skończyłaby się ta historia, gdyby nie…

Drive (2011)

Do czasu premiery filmu, piosenka przez dwa lata od powstania, sprzedała się w liczbie ok. 300 kopii. Była grana w niszowych klubach w Kanadzie i Francji, w których powoli odradzała się moda na „nowy” synthpop. W sumie to tylko tam i poza bardzo wąskim gronem odbiorców nigdzie więcej. Do dziś Garrick i Griffin nie wiedzą, w jaki sposób reżyser filmu Nicolas Winding Refn znalazł ich piosenkę i dlaczego postanowił ją w nim wykorzystać. Jedynie czego są pewni, to tego, że musiał naprawdę głęboko szukać. Poza klubami i pojedynczymi odbiorcami, nie trafiła wcześniej na szersze wody, typu stacje radiowe, internet, gry czy filmy. Po umowie, na mocy której można było użyć jej w soundtracku, również nie przepuszczali że odniesie jakikolwiek sukces. Ot kolejny film i jedna z x piosenek która miał znajdować się na jego ścieżce dźwiękowej. Ponieważ umowa nie warunkowała sposobu jej użycia, równie dobrze mogłaby być w ogóle niewykorzystana.

Motyw przewodni

Przed premierą powstało w USA kilka klipów promocyjnych do filmu. Klimatycznym i ciepło przyjętym przez odbiorców trailerom, towarzyszyła użyta w nich jako tło „A Real Hero”. Wtedy też okazał się, że nie tylko nie zostanie pominięta, a zagra razem z Ryanem Goslingiem jedną z głównych ról. Reżyser w filmie „Drive”, wykorzystał ją jako emocjonalną i główną myśl przewodnią, co dla nieznanego jeszcze zespołu, było przełomem w karierze. Po jego premierze, „A Real Hero” stała się rozpoznawalna na całym świecie i obiektywnie uznana jako najlepsza z całego świetnego soundtracku. Znana nie tylko fanom kina, do których świadomości podczas sensów trafiła najpierw, ale również wszystkim fanom muzyki, którym sam film nie za specjalnie się spodobał.

Dla Electric Youth był to sukces zarówno komercyjny, jak i artystyczny. Są jedynymi posiadaczami praw autorskich do utworu i dzięki tantiemom nie muszą martwić się o dochód. Po przeprowadzce z Kanady zamieszkali w Los Angeles. Tam szukając inspiracji i podróżując wzdłuż Pacific Coast Highway, mogli skupiać się wyłącznie na tworzeniu nowej muzyki. Ponieważ w jej historii, dzięki „A Real Hero”, już się zapisali.

Cierpliwość i trochę szczęścia

Awaria lotnicza ze szczęśliwym zakończeniem. Dziadek piszący wiersze. Jego wnuk z dziewczyną, którzy amatorsko tworzą muzykę. Reżyser filmu, który wygrzebał nikomu nieznany kawałek. Trzy długie lata, nim mogliśmy go po raz pierwszy, w kinowej sali wszyscy usłyszeć. Tak w skrócie wyglądał w tym przypadku przepis na międzynarodowy hit. Myślę, że jeszcze nie raz zostanie w popkulturze wykorzystany, a kto go nie zna, prędzej czy później usłyszy.

PS niedługo po premierze filmu kupiłem pierwszy samochód a „A Real Hero” była pierwszą piosenka, którą w nim włączyłem 🙂