Czy tylko ja przeglądając tablicę Facebooka lub Instagrama dochodzę do wniosku, że wszyscy wszędzie byli i wszystko widzieli? Przyznam szczerze, nieco to przytłaczające. Narobiło się tych podróżników w każdych mediach: blogi, vlogi, portale i profile. Na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Sam nie planuję pisać tu o podróżach, o których poza zdjęciami, nie mógłbym dodać coś oryginalnego od siebie w kontekście popkulturowym lub też wysokości w zakładce „adrenalina”. Nie chce mi się. Mimo że większość czasu spędzam w ruchu i aktywnie, to nie uważam bym wniósł coś nowego do obfotografowanego i opisanego świata. Dlatego typowych wpisów – widokówek nie będzie. Zdecydowanie wolę materiały innych i może to dziwne, ale im mniej osób wie gdzie bywam, tym lepiej się czuję 😉

Coś jeszcze o podróżach

Rozumiem tanie loty, łatwe podróżowanie i aktualne technologie, które to wszystko bardzo ułatwiają, ale nie ogarniam jednego. Trendu który napędza koniunkturę na to, że tylko i wyłącznie wycieczki na drugi koniec świata uczynią mnie lub Ciebie szczęśliwym. Nieprawda! Pobliski las może być równie magiczny jak odległa wyspa. Jednak w naszym plastikowym świecie ciężko sobie to racjonalnie wytłumaczyć, gdy zalewani jesteśmy perfekcyjnymi podróżami uśmiechniętych instagramowych influencerów. Prawdziwi podróżnicy doceniają każde miejsce i nie potrzebują wielu środków na koncie, by realizować się w swojej pasji. Zwiedzajmy, poznajmy świat, ludzi i samych siebie! bo to ciągnie bardzo gdy już raz się spróbuję. Nie ma tylko co wypruwać sobie flaków, brać kredytów czy gotować parówek w czajniku, by pojawić się dokładnie tam, gdzie ktoś kogo obserwujemy.

Bez wyścigu szczurów

Więcej samych siebie i życia w podróżach, aniżeli tylko poklasku w formie kilku like’ów pod zdjęciami z nich. Niech kolejne cele nie będą formą wyścigu szczurów, na zasadzie kto gdzie był i co widział, bo naprawdę niewielu to interesuje. Celem podróży nie powinna być wyłącznie chęć pokazanie się przed innymi w tym, czy innym miejscu, a niestety odnoszę wrażenie że im młodsze pokolenie, tym więcej #hasztagów muszą skądś nawrzucać. Myślę, że takimi fotkami, napędzają aktualnie rynek turystyczny bardziej od ofert biur podróży i linii lotniczych.

Człowiek genetycznie jest wędrowcem i podróżnikiem. Włóczyliśmy się zawsze od jaskini, do jaskini. Z miejsca, do miejsca, gdzie można było upolować zwierzę, uprawiać rolę. Potem wiosna ludów, wojny, a teraz emigracja. Także hej! Nie róbmy wielkiego halo i stylu życia z tego podróżowania, które dla wielu pokoleń, było i jest czymś normalnym. Nie nakręcajmy na to wyolbrzymionej koniunktury i samych siebie. Jestem wręcz uczulony na słowo „travel”, na przykład w opisach profili. Mimo że sam trochę widziałem, to nie szukam poklasku, a nawet często od niego uciekam.

Anegdota

Umówiłem się kiedyś z dziewczyną i zabrałem na spacer w okolice w których od kilku lat mieszkała. Była zachwycona! może nie koniecznie mną, ale miejscem na pewno. Dokładnie pisząc polaną na skraju lasu i jeziorem z małym pomostem, do którego nigdy nie trafiła, ponieważ … zajęta była lataniem po świecie. Trochę lipa, dlatego nie bądźmy tacy i doceniajmy okolice. Przynajmniej ja dziwnie bym się czuł, gdyby ktoś obcy pokazywałby mi mój rewir.

No i do panów. Jeśli pokażesz „jej” urokliwość zwykłego miejsca, to wcale nie musisz być nadzianym gościem i latać po Malediwach by się jej spodobało. Przynajmniej ja przez długi czas kombinowałem jak ze zwykłego miejsca zrobić to niezwykłe. Jak nie słowami i muzyką to samym sobą i klimatem. Dostrzegam też zależność że im mniej forsy na paliwo i wycieczki, tym większa wyobraźnia i pomysły, które jak nie teraz, to jeszcze kiedyś wykorzystasz.

PS mówi się, że podróże kształcą, poszerzają horyzonty i rozwijają ludzi. Nie zauważyłem jednak, by proporcjonalnie do światowych wycieczek obywateli, nasz Polski kraj stawał się lepszy, a społeczeństwo go budujące dojrzalsze. Zbyt dużo w nas zawiści, za mało uśmiechu.