The-Midnight-Monsters-2020-Tim-McEwan-Tyler-Lyle-recenzja-review

Okres dojrzewania, czasem piękny i pełny tęsknoty, a czasem tragiczny i do zapomnienia. To motyw przewodni rekordowego pod ilością piosenek czwartego albumu grupy The Midnight – Monsters, który premierę miał 10 lipca 2020 roku. Muzyczne opowiadanie o dorastaniu i docenieniu życia pełnego ciągłych zmian.

Tym razem, zamiast typowej recenzji jak przy okazji pozostałych albumów pod tagiem The Midnight opowiem o części piosenek słowami Tima i Tyera. Udzieli wywiadu, a nawet kilku, w których piosenka po piosence opowiadali o inspiracjach i motywach stojących za każdą z nich. Z wszystkich materiałów wyciągnąłem moim zdaniem najciekawsze informacje, które niżej w formie luźnego tłumaczenia przedstawiam. Mamy dzięki nim obraz motywacji twórców i możemy dowiedzieć się trochę również o nich samych. Co wcześniej było oczywiste, teraz jeszcze mocniej rzuca się w oczy. Mianowicie obaj są dość sentymentalni, jednak z tej dwójki to Tyler jest bardziej romantyczny? Nie pamiętam by przy okazji wcześniejszych wydań byli tak rozgadani. Potraktujmy to jako plus.

Szkoła z zakazem tańca

1991 (intro) – Tim: Powstanie Internetu i obietnica łączności, jaką znamy dzisiaj, a w jaką na początku lat 90. nikt nie wierzył.

America Online – Tim: Dawno minęły czasy bycia dzieckiem, jeżdżenia na rowerach i odkrywania otaczającego świata. Jesteś nastolatkiem, drzwi do pokoju są zamknięte na klucz, a Ty spędzasz noce online, buszując po internetowych czatach szukając tożsamości. Żyjemy już w erze łączności, w globalnej wiosce i to nadaje ton naszemu albumowi. Tyler: Ten utwór był już w zasadzie skończony jako wersja instrumentalna, lecz w ostatniej chwili postanowiłem spróbować coś dopisać, pozmieniać. Także słowa dopisane były do gotowej muzyki. Czym jest intymność bez bliskości w erze Internetu? To uczucie miłość czy raczej nienawiść i hejt jest w nim bardziej odwzajemniana?

Dance With Somebody – Tim: W założeniu chciałem, aby piosenka była zapętlonym bopem, z którego w każdej chwili można wyjść wyróżniającym się refrenem. Zwrotki były jednak na tyle trudne do złamania, że zajęło nam wiele powtórek, aby to jakoś razem zagrało. Ogólnie przez długi czas mieliśmy mały problem z tym kawałkiem. Tyler: Trudny w produkcji. Przepisaliśmy te wersety co najmniej cztery lub pięć razy. Chcieliśmy, aby narrator dał coś w rodzaju inwokacji, do tego, aby zatracić się w muzyce. Co do tytułu i tekstu to nigdy nie byłem fanem tańca, dopóki nie poszedłem do szkoły religijnej, która go zabroniła. Kiedy opuściłem tę szkołę, w której zresztą wytrzymałem tylko rok, postanowiłem tańczyć przy każdej okazji. Czasami jedynym wyjściem z głowy jest stanięcie na nogi.

Smutne spacery po Hollywood Hills

Seventeen – Tim: Prawdopodobnie moja najbardziej nostalgiczna piosenka na albumie. Utwór, którego dopracowanie zajęło najwięcej czasu. Jako demo był gotowy już na wczesnym etapie produkcji Monsters i nadał ton kolejnym utworom które na niego szykowaliśmy. Dzięki niemu chciałem zanurzyć słuchacza w nostalgii i tęsknocie. Wspomnienia młodości i pierwszego zakochania się. Taki rodzaj wszechogarniającej miłości, która sprawia, że chce się razem uciec wbrew całemu światu. Chciałem również stworzyć mnóstwo muzycznej przestrzeni wokół głosu Tylera, więc dobrze skupiłem się na historii opowiedzianej w tekście.

Tyler: Pierwsze szkice tej piosenki napisałem w Laurel Canyon, górzystej okolicy Hollywood Hills podczas moich pierwszych miesięcy po przeprowadzce do Los Angeles. Byłem wtedy nieszczęśliwie zakochany. Ze złamanym sercem i w idealnym miejscu do zebrania myśli i stworzenia zranionego spojrzenia na niespełnioną miłość. Od tamtego czas, przez wiele lat kompozycja przetrwała w różnych wersjach, a teraz dość szybko i bez wysiłku znalazła się na tym albumie. Jest jak głos przyszłości która ma nadejść.

Dream Away – Tim: Demo piosenki miało tytuł Far, Far Away. Przy jej tworzeniu kierowałem się tym, że melodią chcę przywołać podróże do odległej, nieznanej krainy. Inspiracją była dla mnie muzyka lat 90. i tacy artyści jak Deep Forest i Enigma oraz te wszystkie składanki Pure Moods z typowym dla lat 90. new age. Tyler: Marnowanie życia na zadawanie niewłaściwych pytań i budowanie sobie wymyślonej rzeczywistości jest jednym z najsmutniejszych zawodów miłosnych. Napisałem tę piosenkę początkowo jako część serii podcastów, którą zrobiłem w latach 2016-18. TO było w czasie kiedy dużo czytałem dzieł Emile Durkheim. Może odpowiedzią na nurtujące nas pytania jest uwolnienie się od fantazji i wyobrażeń o życiu, a życie w rozczarowującym, jednak prawdziwym świecie? Może nie?

The Search For Ecco – Tim: To mój wyraźny hołd dla gry wideo Ecco the Dolphin. Mam z nią bardzo żywe wspomnienia. Kiedy byłem dzieckiem, strasznie intrygowała mnie jej ścieżka dźwiękowa i grafika. Piosenka ta to stylistyczny odpowiednik naszych wcześniejszych utworów takich jak Arcade Dreams i Tokyo Night Train.

Cheerleaderka w różowej jedwabnej sukience

Prom Night – Tim: dla mnie jako Duńczyka, typowy bal maturalny jaki zna świat, jest sprawą stricte amerykańską. Do tego kawałka zainspirowały mnie filmy które oglądałem jako dzieciak i które przedstawiały i w sumie ciągle przedstawiają go – bal, jako pewien koniec dorastania i moment wejście w dorosłe życie. Tworzyłem go z myślą o tym by dobrze zgrał się jako soundtrack na końcowych napisach filmu The Breakfast Club (1985).

Tyler: Mój Bal Maturalny 2004. Była cheerleaderką, a ja sepleniącym się frajerem w grupie chłopaków, która nigdy się nie całowała. Wbrew wszystkiemu, kiedy zaprosiłem ją na mój bal maturalny, zgodziła się. Spacerowaliśmy popołudniami rozmawiając o wszystkim i niczym. W tych wszystkich tygodniach poprzedzających bal maturalny, zostaliśmy dobrymi przyjaciółmi. Miała na sobie różową jedwabną sukienkę z długimi rękawami sięgającymi łokci. Nagle poczułem coś nowego. Podczas jednego ze spacerów stanęliśmy, a ona spojrzała na mnie i wiedziałem że patrzy… spojrzałem na nią. Jej oczy były nieruchome. Miała niewinny uśmiech, i zauważyłem, że nasze ręce prawie się stykały. W tamtym momencie poczułem skrajne przerażenie, jakby otwierał się nowy świat, by pochłonąć mnie w całości, jakbym miał zaraz skoczyć z urwiska w nicość. Wziąłem głęboki oddech i wbrew wszelkim przeciwnościom wyciągnąłem swoje dłonie w jej stronę. Nagle byliśmy tam w cudownej chwili, zawieszeni w błogości, przytuleni, razem. Została moją pierwszą dziewczyną.

A jednak czas nie bierze jeńców. David Foster Wallace mówi, że każda historia miłosna jest też historią o duchach. Jeśli zapomnimy o wszystkich stratach i dobrze potniemy nasz wspomnieniowy materiał filmowy, to historie miłosne i dobre wspomnienia wciąż grają jak powinny. Wiecznie kwitnące i zawieszone wysoko nad ziemią emocje. Wers „Hey idiot hold her hand!” jest właśnie o tym, metaforą trzymania i pamiętania dobrych historii.

W końcu muzyka The Midnight jako soundtrack filmu?

Fire In The Sky – Tim: Miałem utwór, który nazwałem Creatures in the Sky, a Tyler miał piosenkę Fighting Fire. Przez długi czas nie mogłem znaleźć na nią właściwego sposobu, aż do czasu gdy pomyślałem o połączeniu tych dwóch w jedną. Wyszedł z tego nasz skromny hołd dla filmu z 1993 roku o tym samym tytule. Buntowniczej piosence Tylera o pasji i związku skazanym na niepowodzenie, nadałem muzycznego stylu science fiction. Sprawił, że powstała, jak to określają fani typowa piosenka The Midnight, a na pewno jedna z moich ulubionych na albumie. Tyler: Tim rąbał go muzycznie przez długi czas bez większego postępu, aż pewnego dnia udało mu się go złamać tworząc jeden kawałek z dwóch. Uwielbiam ten utwór.

Deep Blue – Tim: To był ostatni utwór jaki dodaliśmy na tracklistę Monsters. Szkielet piosenki został napisany podczas trasy koncertowej wiosną 2019 roku na potrzeby filmu, a następnie przerobiony do obecnej formy. Kiedy Tyler po raz pierwszy zaśpiewał mi te wersety, oboje od razu wiedzieliśmy, że trafiliśmy w dziesiątkę. Tyler: Z propozycją stworzenia piosenki do filmu zwrócił się do nas reżyser hollywoodzkich blockbusterów, który chciał z nami współpracować. Kiedy byliśmy w trasie w Columbus, Tim i ja mieliśmy wolny dzień i pomyśleliśmy, że wykorzystamy go do pracy nad muzyką do filmu. Zarezerwowaliśmy studio, dość szybko naszkicowaliśmy demo, a już wieczorem poszliśmy do restauracji Olive Garden, aby go uczcić. Tim całkowicie wypatroszył oryginalną produkcję i zamiast wesołej i dynamicznej celebracji zakochania, piosenka stała się bardziej złowieszcza i zamyślona. O współpracy z filmowcem nie możemy zdradzać więcej szczegółów…

Bardziej do samochodu niż na przyjęcie

Słuchamy muzyki, mamy ulubione piosenki, a nasze życie nadaje im własnych znaczeń. Potem często odkrywamy je na nowo gdy dowiadujemy się co było motywacją dla nagrania ich autorów. Może dlatego moją ulubioną piosenką z tego albumu jest Prom Night. Pozdrawiam koleżankę 😉

Lubię też Last Train. Ostatnia na albumie jak ostatni odjeżdżający pociąg który złapałeś zdyszany wpadając na peron a w słuchawkach grało The Midnight. Reasumując album Monsters w przeciwieństwie do radosnych poprzedników jak Kids czy Endless Summer bardziej pasuje na długą nocną jazdę niż na radosną domówkę. W tym też jego siła i pewnego rodzaju muzyczna dojrzałość która napędza ciekawość na to, co usłyszymy od chłopaków w przyszłości.