zjazd na linie

Zipline Stoderzinken reklamuje się hasłem Fly like an angel. Od siebie dopiszę, że bardzo szybki anioł. Tyrolka Stoderzinken w Gröbming – bo i tak nazywana, reklamowana jest jako najdłuższa w Alpach. Działa od 2013 roku i posiada liny o długości 2500 metrów – na papierze.

W rzeczywistości są to dwa zjazdy połączone w jeden. Po 1.5 kilometra lotu jest stacja przesiadkowa. Tam odczepieni z jednej liny, po kilku krokach jesteśmy przyczepiani do kolejnej. Pierwsza górna część zjazdu spokojniejsza, nawet pomimo tego, że momentalnie znajdujemy się 160 metrów nad ziemią. Prędkości w zależności od wagi, wahają się na niej pomiędzy 65, a 85 km/h. Spokojnie można utrzymać kamerkę w dłoni, a i odważnych z telefonami widziałem. Drugi zjazd i pozostała część dystansu nieco krótsza, lecz zdecydowanie dynamiczniejsza! Tam prędkości dochodzą nawet do 115 km/h! Także nawet obrót głowy w okularach przeciwsłonecznych może skończyć się ich zerwaniem przez pęd powietrza. Przynajmniej ja miałem takie wrażenie, no i moje oczy, z których poleciały ochronne łzy. Zobaczyłem je dopiero na filmiku ponieważ podczas samego zjazdu chwytałem chwile. Po to powstała – by dawać frajdę!

Na weekend ze znajomymi

Na plus zdecydowanie cztery liny, które rozciągnięte są równolegle do siebie na całej długości! Radości i strach, jestem zdania najlepiej dzielić z kimś i akurat na Zipline Stoderzinken mamy taką możliwość. Można śmiało ze znajomymi zająć całą jej szerokość i zjechać wspólnie. Przy okazji robiąc mnóstwo wspólnego materiału foto/wideo – wzajemnie się nagrywając. Dobre ujęcia, których akurat organizator w postaci odpłatnego wypożyczenia sprzętu nie oferuje. Jedynie jedno zdjęcie z automatycznego aparatu, który umieszczony jest na dolnym odcinku zjazdu. Zdjęcie jednak słabo oddające sam lot. Wygląda się na nim, jak by się siedziało na jakieś spokojnej huśtawce na gałęzi w lesie, a nie na szybkiej tyrolce. Przed kupnem można je podejrzeć, także wolny wybór. Ja nie brałem.

Zresztą osobiście zamontowałbym ten aparat na najszybszych odcinkach zjazdu. Wtedy zdjęcia mogłyby wyglądać jak te robione na rollercoasterach, czyli zdecydowanie bardziej dynamicznie, ze strachem w oczach. Plus taki w Gröbming, że przynajmniej nikt nie robi problemów z własnymi kamerkami i telefonami. Każdy może wyciągnąć i używać co chce, nawet długie rączki GoPro, najwyżej upuści.

Gdy akurat byłem na zjeździe, w całej Austrii obowiązywała zasada 3G Regelung (getestet/ geimpft/ genesen). Zasada mówiąca o tym, że z wszelkich atrakcji można korzystać wyłącznie jeśli jesteś zaszczepiony, ozdrowieńcem lub z aktualnym, potwierdzonym przez lekarza negatywnym wynikiem testu. Nawet przy online rezerwacji o tym przypominają. Na miejscu jednak nikt na żadnym etapie tego nie sprawdza. Prędzej obsługa zwróci uwagę na nieodpowiedni strój typu klapki / sandały i nie pozwoli zjechać, niż na zasady wprowadzone przez rząd. Martwy przepis.

Instrukcja obsługi

Chociaż bliżej mi do maksymalnej dopuszczalnie wagi 120 kilogramów (bez plecaka), to minimum jakie potrzebujemy wnieść na wagę wynosi 30 kilogramów i dotyczy raczej dzieci, które nie mogą być też młodsze niż 8 lat, także bąbelki zostają na dole. Zalecane jest przybycie na miejsce pół godziny przed zarezerwowanym terminem. W tym czasie rejestrujemy się i ważymy. W zależności od wagi dostajemy plecaki z uprzężami, które zabieramy ze sobą na górę – na stację startową. Dokładnie pisząc, zrobi to za nas autobus, który zawiezie nas i pozostałych na sam szczyt, a do przejścia malowniczą ścieżką zostanie jakieś 100 metrów.

W czasie czekania na podwózkę – ponieważ autobus ma swój rozkład, można przejrzeć licencje pilota, małą książeczkę, którą dostajemy razem z plecakiem. W środku są ogólne informacje co do zipline i zjazdu, jak również prosta instrukcja założenia uprzęży. Jednak każdemu, kto nie potrafi czytać albo wszystko wie najlepiej nic się nie stanie, gdyby się okazało, że jednak nie wie. Na górze przed zjazdem jest ekipa, która z tym wszystkim pomaga. Także w tym czasie śmiało można wypić beforka, tylko nie za dużo, bo wyczują i nie pozwolą zjechać. Znając Austriaków, wcale nie takie nieprawdopodobne.

Sezon zjazdów trwa od maja do końca października. Ogólnie wtedy gdy na górze Stoderzinken, od której tyrolka wzięła swoją nazwę, nie ma śniegu. Lipiec ‘21 to cena 42 Euro za osobę dorosłą, 27 euro za dziecko. Są możliwości kombi biletów, także np. rodziny może to zainteresować, zwłaszcza, że sama zipline to tylko część większego terenu rekreacyjnego i śmiało można tam spędzić cały dzień. Po aktualne info tradycyjnie odsyłam na oficjalną stronę tutaj.

Zipline – która najdłuższa?

W Alpejskim regionie jest kilka ciekawych obiektów i miejsc w których można sobie zjechać. Chociażby na skoczni narciarskiej w Garmisch-Partenkirchen – tutaj więcej. Przy okazji resarchu moją uwagę zwróciła Zipline Dolinka na Słowacji. To przez to, że często przewija się w reklamach Google targowanych na hasła zipline / Stoderzinken / Gröbming / Austria. Ta na Słowacji ma wprawdzie ogromny 4 kilometrowy zjazd, ale składa się na niego aż 7 lin o długości od 350 do 700 metrów. Dobry marketing, ale w rzeczywistości nieco przekłamująca informacja. Wyżej opisana Stoderzinken jest jak na razie zdecydowanie najbardziej popularna ze wszystkich.

Najdłuższą zippline na jednej linie w Europie pozostaje jednak Flyign Fox XXL w Leogang, również w Austrii. Zjeżdża się na niej w pozycji supermana na jednej linie 1600 metrów i ma swoje plusy, a więcej info tutaj. Reasumując – enjoy your flight, gdziekolwiek się wybierzesz 😉

Adrenalina: 2/5 Strach: 2/5 Widoki: 5/5