Flying Fox XXL – tak nazywa się jedna z najdłuższych i najszybszych zjeżdżalni linowych na świecie. Znajduje się ona w górskiej miejscowości Leogang w Austrii.

Lina po której zjeżdżamy ma długość aż 1600 metrów! Do tego jest to lina bez żadnych wsporników i słupów na całej jej długości poza dwoma, pomiędzy którymi jest rozciągnięta. Jest szybka, bo w zależności od naszej wagi, możemy się na niej rozpędzić nawet do 130 kilometrów na godzinę.
Do tego jest wysoka, ponieważ w pewnym momencie znajdujemy się na wysokości 143 metrów nad ziemią. Jak widać, nie bez powodu w swojej nazwie ma XXL. Robi wrażenie!

Pięknie tutaj

Pomijając już fakt, że zjeżdżamy sobie na linie. Samo dotarcie na miejsce startu, jest mega pozytywnym doświadczeniem i atrakcją. Widoki, jakie rozprzestrzeniają się najpierw z kolejki linowej, a potem z góry są piękne. Podczas samego zjazdu nie wiadomo gdzie się patrzeć. Przed i pod nami dolina, zielony las i pola, po bokach ośnieżone pasma górskie nad Leogang. Nawet, mimo że zjazd trwa nieco ponad minutę, to nie starczy nam czasu, by się tym zachwycić.

Dlatego, gdy już dotrzemy kolejką linową na szczyt, nie trzeba się spieszyć, a nawet warto zwolnić. Zatrzymać się w knajpie, pospacerować trochę i nacieszyć oko, zwłaszcza że w pakiecie zjazdu na linie, mamy bilet na kolejkę linową. Sam bilet poza pakietem jest dość drogi, więc jeśli nie przyjechaliśmy spędzić na górskich szlakach całego dnia, nie opłaca się go moim zdaniem kupować. Każdy uczestnik, który wykupił zjazd na linie może ze sobą zabrać darmowo osobę towarzyszącą. Także dodatkowy argument za tym, by widoki podziwiać wspólnie i nie wybierać się tam samemu 😉

Więcej frajdy niż strachu

Lina sama w sobie może wydawać się straszna i nieco przerażać wysokością, ale najwyżej chwilę na początku. Sam się nie bałem, może dlatego, że tydzień wcześniej skoczyłem z mostu. W każdym razie trzeba odnaleźć w sobie trochę dzieciaka i tej gówniarskiej radości, by jak najbardziej docenić tan zjazd. Zobaczenie świata w pozycji supermana i perspektywy lotu ptaka. Kto będąc dzieckiem nie marzył o takiej atrakcji, zwłaszcza w takiej scenerii?

Bardziej technicznie rzecz ujmując

Po kupnie biletu bądź realizacji kuponu, rejestrujemy się w recepcji. Standardem jest podpisanie oświadczenia odpowiedzialności, zważenie się i odebranie kamerki GoPro jeśli taką dodatkowo wypożyczymy. Karta pamięci, która jest w zestawie zostaje dla nas. Waga jest potrzebna do tego, by określić jaka uprząż jest dla nas odpowiednia. Z tego co się zorientowałem, to głównie dzieci, których waga tylko niewiele przekracza dopuszczalne minimum 35 kilogramów, już na recepcji dostają specjalne uprzęże i muszą je zabrać ze sobą na górę. Pozostali, nazwijmy ich „ciężsi” (ale nie więcej niż 110 kilogramów) korzystają ze standardowych uprzęży, które znajdują się już na górze. Także przynajmniej ja, nie musiał nic ze sobą ciągać.

Wypożyczoną kamerkę GoPro mamy do wyboru zamocowania na kasku bądź na sticku, który będziemy trzymać w dłoni. Ja wybrałem kask i jestem zadowolony z efektu. Jakość dość dobra. Część poniższych zdjęć to stopklatki nagranego filmu.

Zjazd nie trwa do samego podnóża góry, a do jednego ze wzniesień na jej zboczu. Doczepiane mamy kolorowe chorągiewki, ich barwa zależy od naszej wagi. Ludzie, którzy czekają na nas niżej, muszą z daleka widzieć jaką wagę przyjdzie im zatrzymać. Hamujemy na specjalnym spowalniaczu. Potem zbiera się grupka kilku osób i zwożą nas samochodem do punktu rejestracji, całkiem na dół.

Reasumując

Wrażenia z jazdy, a właściwie lotu świetne! Pierwszy raz takie coś przeżyłem. Trwa ten zjazd zdecydowanie dłużej niż skok z mostu, ale towarzyszące mu uczucie lotu, zwłaszcza gdy się człowiek rozluźni i pozytywnie nastawi, jest niepowtarzalne, nic tylko chwytać chwilę 🙂 Może się wydawać, że atrakcja nastawiona jest typowo na dzieci, ale przynajmniej ja, widziałem na niej samych przede wszystkim dorosłych hehe 🙂

PS. o cenach Flying Fox XXL nie będę przynudzał, ponieważ ich wachlarz jest bardzo szeroki. Zależne są od wieku, ilości zjazdów, godziny, o której zjeżdżamy i jeszcze kilku czynników. Można je rezerwować wcześniej bądź pojechać w ciemno. Jedyne co bym polecił, to wybrać na ten zjazd słoneczny dzień, co by chmury i deszcz nie ograniczały widoków 😉

Adrenalina: 1/5 Strach: 2/5 Widoki: 5/5

W podkładzie melodia z 3 sezonu Stranger Things, który obejrzałem przed wybraniem się na ten zjazd. Hej przygodo!