flying-fox-xxl-leogang-salzburg-michał-fic-new-wayfarer

Flying Fox XXL – tak nazywa się najdłuższa i najszybsza zjeżdżalnia linowa w Europie. Znajduje się ona w górskiej miejscowości Leogang w Austrii. Lina po której zjeżdżamy ma długość aż 1600 metrów! Do tego jest to lina bez żadnych wsporników i słupów na całej jej długości poza dwoma, pomiędzy którymi jest rozciągnięta. Jest szybka, bo w zależności od naszej wagi, możemy się na niej rozpędzić nawet do 130 kilometrów na godzinę. Do tego wysoka, ponieważ w pewnym momencie znajdujemy się aż 143 metrów nad ziemią. Jak widać, nie bez powodu w swojej nazwie ma XXL. Robi wrażenie!

Leogang – pięknie tutaj!

Pomijając już fakt, że zjeżdżamy sobie na linie, samo dotarcie na miejsce startu jest mega pozytywnym doświadczeniem i atrakcją. Widoki jakie rozprzestrzeniają się najpierw z kolejki linowej, a potem z góry są piękne! Podczas samego zjazdu nie wiadomo gdzie się patrzeć. Przed i pod nami dolina, zielony las i pola, po bokach ośnieżone pasma górskie nad Leogang. Nawet mimo że zjazd trwa nieco ponad minutę, to nie starczy nam czasu, by się tym zachwycić. Chciałoby się dalej i dalej.

Dlatego gdy już dotrzemy kolejką linową na szczyt, nie trzeba się spieszyć, a nawet warto zwolnić. Zatrzymać się w knajpie, pospacerować trochę i nacieszyć oko. Zwłaszcza, że w pakiecie zjazdu na linie, mamy bilet na kolejkę linową by się najpierw dostać na górę. Sam bilet kolejki linowej poza pakietem jest dość drogi, więc jeśli nie przyjechaliśmy spędzić na górskich szlakach całego dnia, nie opłaca się go moim zdaniem kupować. Każdy uczestnik, który wykupił zjazd na linie może ze sobą zabrać darmowo osobę towarzyszącą. Dodatkowy argument za tym, by widoki podziwiać wspólnie i nie wybierać się tam samemu.

Więcej radości niż strachu

Lina sama w sobie może wydawać się straszna i nieco przerażać wysokością, ale najwyżej jedną chwilę na początku. Sam się nie bałem, może dlatego, że tydzień wcześniej po raz pierwszy w życiu skoczyłem z mostu. W każdym razie trzeba odnaleźć w sobie trochę dzieciaka i tej gówniarskiej radości, by jak najbardziej docenić tan zjazd. Zobaczenie świata w pozycji supermana i perspektywy lotu ptaka. Kto będąc dzieckiem nie marzył o takiej możliwości, zwłaszcza w takiej scenerii?

Technicznie rzecz ujmując

Po kupnie biletu bądź realizacji kuponu, rejestrujemy się w recepcji. Standardem jest podpisanie oświadczenia odpowiedzialności, zważenie się i odebranie kamerki GoPro jeśli taką dodatkowo wypożyczymy. Karta pamięci, która jest w zestawie zostaje dla nas. Waga jest potrzebna do tego, by określić jaka uprząż jest dla nas odpowiednia. Z tego co się zorientowałem, to głównie dzieci, których waga tylko niewiele przekracza dopuszczalne minimum 35 kilogramów, już na recepcji dostają specjalne dociążone uprzęże i muszą je zabrać ze sobą na górę. Pozostali, nazwijmy ich ciężsi (ale nie więcej niż 110 kilogramów) korzystają ze standardowych uprzęży, które znajdują się już na górze. Także przynajmniej ja, nie musiał nic ze sobą ciągać.

Wypożyczoną kamerkę GoPro mamy do wyboru zamocowania na kasku bądź na sticku, który będziemy trzymać w dłoni. Ja wybrałem kask i jestem zadowolony z efektu. Jakość dość dobra. Część poniższych zdjęć to stopklatki nagranego filmu.

Zjazd nie trwa do samego podnóża góry, a do jednego ze wzniesień na jej zboczu. Na samej górze mamy do uprzęży doczepiane kolorowe chorągiewki, ich barwa zależy od naszej wagi. Ludzie, którzy czekają na nas niżej, muszą z daleka widzieć jaką wagę przyjdzie im zatrzymać. Hamujemy na specjalnym spowalniaczu. Gdy zbierze się grupka kilku osób, zwożą nas busem całkiem na dół do punktu rejestracji.

Dla dużych dzieci

Wrażenia z jazdy, a właściwie lotu świetne! Pierwszy raz takie coś przeżyłem. Trwa ten zjazd zdecydowanie dłużej niż skok z mostu, ale towarzyszące mu uczucie lotu, zwłaszcza gdy się człowiek rozluźni i pozytywnie nastawi, jest niepowtarzalne. Nic tylko chwytać chwilę. Może się wydawać, że atrakcja nastawiona jest typowo dla dzieci, ale ja w swojej kolejce widziałem samych dorosłych 🙂

O cenach Flying Fox XXL nie będę przynudzał ponieważ ich wachlarz jest bardzo szeroki. Zależne są od wieku, ilości zjazdów, godziny, o której zjeżdżamy i jeszcze kilku czynników. Można je rezerwować wcześniej bądź pojechać w ciemno. Jedyne co bym polecił, to wybrać na ten zjazd słoneczny dzień, co by chmury i deszcz nie ograniczały widoków. Oficjalna strona tutaj.

Adrenalina: 1/5 Strach: 2/5 Widoki: 5/5

PS rok po tym zjeździe odwiedziłem znacznie krótszą, za to znajdującą się w innym, dość charakterystycznym miejscu tyrolkę. Wpadnijcie tutaj zobaczyć co wymyślili w Garmisch-Partenkirchen.