Fanów Grand Theft Auto: Vice City można podzielić na dwie grupy. Jedna to ta, dla której pierwszą zapamiętaną piosenką po styczności z grą było Billy Jean Michaela Jacksona. Druga grupa to ludzie, którzy po pierwszych godzinach w GTA:Vice City, kojarzyli to wirtualne miasto z melodią Self Control Laury Branigan. Jako ten z drugiej grupy, przedstawię lekko fabularyzowaną historię tej jednej piosenki.

Włoskie pochodzenie

Jej historia zaczyna się w drugiej połowie roku 1983 we Włoszech. To tam panowie Giancarlo Bigazzi i Steve Piccolo, siedząc w studiu i obstawiam, jak przystało na Włochów, popijając wino, stworzyli wraz z piosenkarzem Raffaelem Riefoli Self Control. Raffael, który dopiero miał zadebiutować na muzycznym rynku, przyjął pseudonim Raf. To pod tym artystycznym pseudonimem na początku 1984 roku wydał swój premierowy singel. Świat mógł usłyszeć po raz pierwszy charakterystyczne chórki: „Oh, oh, oh, oh, oh, oh, oh” … i tylko to, ponieważ premierowego albumu jeszcze nie było. Dopiero sukces piosenki przyśpieszył prace nad nim. Także z perspektywy czasu niezły debiut jak na nowicjusza, gdy jeden kawałek napędza całą maszynę. Coś w stylu, panowie, mamy hit, trzeba nagrać cały album i jeszcze zarobić nim ludzie o nas zapomną.

Przeglądając europejskie daty premiery 7-calowego winylu Raf’a z singlem Self Control, to Włosi nie specjalnie spieszyli się z jego promocją na innych poza ojczystym rynkach. Z wiadomych przyczyn, to właśnie tam, piosenka zaczęła się powoli piąć na listach oraz popularyzować na weekendowych parkietach.

Amerykanów przepis na przeboje

Mniej więcej w tym samym czasie Atlantic Records, studio muzyczne z siedzibą w Los Angeles, dla którego nagrywała Laura, zainteresowało się tym kawałkiem. Nie było to jednak przypadkowe zainteresowanie. Pierwszym hitem Laury w Stanach Zjednoczonych i roku 1982 była Gloria. Piosenka, którą w oryginale, kilka lat wcześniej, wykonywał inny Włoch. Umberto Tozzi, bo o nim mowa, w Europie znany przede wszystkim z jeszcze starszego Ti Amo. (Jego amerykańska wersja trafiła na ten sam album co Self Control).

W tamtym czasie amerykański cover Gloria odniósł tak duży sukces, że producenci w takim podejściu przerabiania europejskich piosenek na Amerykę zwęszyli swój sposób na hity i zarobek. Mieli ludzi od pisania angielskich odpowiedników tekstów, zespół zakontraktowanych muzyków, oraz Laurze Branigan obdarzoną charakterystycznym, dramatycznym i altowym głosem. Jednak przede wszystkim posiadali dobre kontakty branżowe. Kontakty, które pozwalały dogadywać się z oryginalnymi producentami piosenek. Kompozycje takie dostawały za Oceanem drugie życie, a ich autorzy związane z tym tantiemy. Układ wszystkim się opłacał, przede wszystkim fanom.

Włosi, Niemcy i Turek

Powstanie i sukces Self Control oraz innych piosenek zaśpiewanych przez Laurę ma kilku bohaterów. Między innymi był to Jack White, a tak naprawdę Horst Nußbaum. Były niemiecki piłkarz, który po skończeniu kariery zaczął bawić się w bycie producentem muzycznym. Dałbym mu w tej historii role łącznika pomiędzy europejskim a amerykańskim rynkiem muzycznym. Powiedzmy, że kupował wpadające w ucho dyskotekowe single we Włoszech, Francji i Niemczech i woził je do Los Angeles. Na miejscu odbywała się burza mózgów z szefem wytwórni Ahmetem Ertegün’em, podczas której wybierali jaką piosenkę przerzucić na amerykański rynek. Nie było Internetu, łatwego przesyłu danych, dlatego wyobrażam go sobie, jako gościa którego walizka była wyładowana kasetami, kompaktami i winylami. To on odpowiada za podsunięcie do zaśpiewania Laurze jej późniejszych hitów.

Atlantic Records – bogata wytwórnia

Jako że Atlantic Records miało dość forsy, mogło sobie pozwolić na najlepszych w tamtym czasie producentów gwarantujących sukces. Gdy pieniądze nie są problemem, to czas zyskuje na wartości a w latach 80. nie miał zbyt dużo inny Włoch, Giorgio Moroder. Dlatego produkcję nie tylko amerykańskiej wersji Self Control, ale i całego nowego albumu Laury o tym samym tytule, zlecił swoim protegowanym. Haroldowi Faltermayerowi (o którym wkrótce miał usłyszeć świat za sprawą pewnego Gliniarza z Beverly Hills) i Robbiemu Buchanan’owi. To oni opowiadają za zmienione w stosunku do włoskiej wersji brzmienie. A że na zachodnim wybrzeżu wiedzieli co robić, wersja Laury jest zdecydowanie bardziej dynamiczna. Amerykański kopniak odróżnił ją od nieco balladowej wersji europejskiej.

Zmieniono również głosy chórków. W oryginale Raf’a słyszymy kobiety, które Laurze nie pasowałyby już tak dobrze. Dlatego w aranżacji do jej kobiecego wokalu jako background dodano męskie głosy. Poza samymi zmianami w piosence, studio nie szczędziło na reklamę i produkcje teledysku, do którego zaangażowano Williama Friedkina. Musieli trochę sypnąć groszem, bo to gość, który wyreżyserował oscarowych Egzorcystę i Francuskiego Łącznika, a były to czasy, gdy uznani filmowi reżyserzy nie zabierali się za wideoklipy czy reklamy. Był to raczej rynek amatorów dopiero inspirujących do bycia poważanymi reżyserami. W każdym razie sam teledysk wyszedł tak dobrze że MTV nie chciało go grać. Podobno był zbyt seksistowski i kontrowersyjny, dlatego musieli go przemontować i poprawić. Po tych poprawkach musieli go też od razu wyrzucić, ponieważ do dzisiaj nie widziałem go w nieocenzurowanej wersji.

Łeb w łeb na liście przebojów

Gdy w Europie wykonanie Raf’a wspinało się powoli na listy przebojów, amerykanie z promocją nie próżnowali i ze swoją wersją, byli już w czołówkach u siebie. Sukces zza Oceanu szybko przywędrował na stary kontynent. Na listach europejskich przebojów pierwszy pojawił się Raf, a Laura ze swoją wersją krótko po nim. To jednak wersja Laury odniosła sukces, poniekąd przeganiając Raf’a na ostatniej prostej. Z morza statystyk i archiwalnych notowań wygrzebałem ciekawostkę z niemieckiej oficjalnej listy przebojów. Obie piosenki zadebiutowały na niej w tym samym notowaniu, dokładnie dnia 17 czerwca 1984. Raf na 7, a Laura na 24 miejscu. Po tygodniu, w kolejnym notowaniu, wersja Laury była już na miejscu 1, tuż przed wersją Raf’a na miejscu 2. Cała sytuacja trwała kilka tygodni. Dość rzadko spotykany paradoks, by jedna piosenka w dwóch wersjach i w tym samym czasie była w czołówkach hitów.

Gdy w Europie wykonanie Raf’a wspinało się powoli na listy przebojów, amerykanie z promocją nie próżnowali i ze swoją wersją, byli już w czołówkach u siebie. Sukces zza Oceanu szybko przywędrował na stary kontynent. Na listach europejskich przebojów pierwszy pojawił się Raf, a Laura ze swoją wersją krótko po nim. To jednak wersja Laury odniosła sukces, poniekąd przeganiając Raf’a na ostatniej prostej. Publiczność sama zdecydowała która wersja bardziej się podobała. Dzisiaj również, jeśli ktoś mimo wielu kolejnych coverów kojarzy Self Control, to wersję Branigan.

Wracając do Vice

Zacząłem w Vice City i skończę. To w czasie największej popularności tej gry u mnie, usłyszałem w radiu, po ostatnich taktach Self Control, że właśnie zmarła jej wykonawczyni. Mimo że znałem tylko ten jeden kawałek, była to smutna wiadomość. Dopiero długo potem nadrobiłem jej dyskografię, którą dzisiaj mogę polecić wszystkim tracącym czasem samokontrolę 😉

PS ciekawostka z epoki: cover scena z serialu Miami Vice, kliknij tutaj