Bungee we Włoszech Ponte Colossus

Czas się wykazać! Uśmiechnij się i leć! Takim hasłem na swojej stronie internetowej i w mediach społecznościowych włosi z Piemontu zapraszają do wspólnej zabawy na wysokości. Hasło w moim stylu, dlatego skok bungee z mostu Colossus od dawna miałem na liście. Letnie sezony 2020 i 2021 było jednak mocno uwarunkowane przez wiadomo co, więc swoją przygodę spisuję dopiero w maju 2022.

Most znajduje się w miejscowości Veglio w prowincji Biella w górskim Piemoncie. Patrząc na mapę, to tak w połowie autostrady między Mediolanem a Turynem, ok 30 kilometrów na północ. Swoją drogą jadąc na miejsce z południa, nigdy w Europie nie widziałem tak dużych plantacji ryżu! Także Piemont w kategorii jedzenia to dla mnie od teraz nie tylko orzechy i wino, ale i ryż!

Ponte della Pistolesa aka Colossus

Most został zbudowany w latach 1972-1973 i w momencie otwarcia był najwyższym mostem we Włoszech. Jego powstanie było efektem osuwiska i tragicznej w skutkach powodzi, która nawiedziła okolicę w 1968 roku. W jej następstwie trzeba było zbudować nową przeprawę nad doliną. Znajdująca się poniżej mostu wieś Pistolesa pierwotnie dała mu nazwę Ponte della Pistolesa. Nazwa Colossus pod którą znany jest obecnie, została nadana przez organizatorów skoków bungee ponad 20 lat później, w 1994 roku. Od tamtej pory Colossus stał się stałym punktem na mapie (wspólnie z wiaduktem Valdagena) do najwyższych skoków bungee w całych Włoszech.

Kolos ma 350 metrów długości i 152 metry wysokości. Jest zbudowany na 8 pylonach o rozpiętości 46 metrów. Konstrukcja wysoka, dodatkowo przez swoje gęste pylony robiąca wrażenie dość smukłej. Most jest chętnie fotografowany z każdej perspektywy, jednak żadne zdjęcie nie oddaje jego ogromu. Kręte, górskie uliczki które do niego prowadzą, dodają klimatu małomiasteczkowych Włoch.

Obecnie przecina go droga gminna o małym natężeniu ruchu, która jest zamknięta dla pojazdów ciężarowych. Nawet przejście dla pieszych jest oficjalnie zabronione. To prawdopodobnie dlatego, że wiadukt był miejscem samobójstw i wypadków. Znalazłem na ten temat śladowe informacje we włoskim Internecie. Kwiaty i zdjęcia osób jako wspomnienia, które przyczepione są na jego konstrukcji, też raczej nie wiszą tam bez powodu. Byłem na nim wieczorem dzień przed skokiem, różne myśli towarzyszą.

Pomysłodawcy

Yvesa Sorba i Alberto Pradelli to dwójka Włochów która sprowadziła skoki bungee na ten most. To również oni sprowadzili ten sport ekstremalny po raz pierwszy do Włoch. Najpierw organizowali skoki w Triorze, a następnie w Jesolo. Ostatecznie panowie trafili tutaj, na najbardziej wtedy spektakularne miejsce dla ich biznesu – most Pistolesa i przemianowali go na Colossus. To w mowie potocznej i popkulturze zostało do dziś. We wrześniu 1994 roku rozpoczęła się na moście uroczysta działalność ich firmy organizującej skoki – Exploring Outdoor.

O historii i początku przygody, jak i o samej otwierającej imprezie dowiadujemy się z materiałów jakie dostajemy gratis na karcie pamięci wraz ze swoimi własnymi filmami ze skoku. Taki bonusowy materiał niespodzianka. W każdym razie z prostej drogi łączącej dwie gminy, to właśnie w latach 90. most przekształcił się w coś więcej i dla wielu stał się celem ekstremalnej turystyki sportowej.

Salto Perfetto No.3

W piątek wieczorem zameldowałem się na nocowanie dosłownie kilometr od mostu. Był czas na spacer i obejrzenie go sobie z innej perspektywy przy zachodzie słońca. Późnym wieczorem nie ma na nim jakichkolwiek śladów ekipy i ekwipunku do skoków. Jedynie składany znak ostrzegający zapowiada, że w dzień coś stoi na jezdni. Wszystko jest rozstawiane w dni skokowe, które w zależności od miesiąca odbywają się nie tylko w weekendy, ale również inne dni tygodnia. Jest to też pierwszy tak duży obiekt na skoki który poznałem, gdzie poza latem można latać nawet w marcu czy listopadzie! Oczywiście jeśli warunki pogodowe pozwalają.

Ogólnie ma coś w sobie ten Colossus. Szczególnie gdy zapada zmrok. Niepewność gdy widzisz pordzewiałe barierki, kwiaty i zdjęcia osób które na nim zginęły. Ogólnie po raz pierwszy zdarzyło mi się nocować na miejscu skoku i tak długo 'czekać’ na swoją kolej.

Następnego dnia potwierdziłem rezerwację w siedzibie firmy, która jest jednocześnie małym sklepikiem/knajpą (z łazienką) i znajduję się na przed wejściem na most. Waga, podpisanie dokumentów itd. Standard przy tego typu atrakcjach. Następnie marsz już na środek gdzie skokowa ekipa ma swoje stałe miejsce i niezbędny ekwipunek. Następnie uprząż, instrukcja obsługi liny i czekanie na swoją kolej w kompletnym 'stroju’. Obsługa mówi po angielsku.

W strefę dla skoczków odgrodzoną barierkami od jezdni można zabrać najbliższą osobę. Jest trochę czasu na zdjęcia czy przytulanie. Oczywiście samo patrzenie się na innych żądnych adrenaliny już podnosi tętno. Nasz organizm wie do jakiego stresu i wysiłku go zaraz zmusisz.

Na czas skakania ekipa bungee usuwa część barierek bezpieczeństwa i podstawia schodki by wejść na balustradę. Skaczę się dosłownie z samej krawędzi i nie ma żadnej wysuwanej kładki, a jedynie słupek za który można/trzeba? się jedną ręką przytrzymać, by nie zsunąć się za wcześnie. Przed samymi schodami podwójne sprawdzenie uprzęży, wszystkich zapięć i kamerki. Nasz czas.

Tre, due, uno… bungee!

Skok z technicznej strony to 4 sekundy swobodnego spadania. Z moją wagą dało to ok. 110 km na godzinę i przeciążenie dochodzące do 2.5 g. Czujesz życie! Jedyny mój komentarz na to.

Na dole jesteśmy przez kogoś z obsługi rozebrani z uprzęży i odpięci od liny. Tam też dostajemy certyfikat i kupon do wykorzystania w sklepie. Zawsze to dodatkowa motywacja do wysiłku ponieważ całą drogę którą wcześniej spadliśmy, podchodzimy w górę. Nie ma wyciągarki. Gdy już tam dotrzemy, również nasze filmy są gotowe. Odbieramy je od ekipy na moście i na luzie uśmiechnięci idziemy napić sie czegoś zimnego i posiedzieć w cieniu. Cień słowo klucz ponieważ w mój dzień skoku temperatura powietrza wynosiła 32 Celsjusza i dosłownie lało się ze mnie po skalistym i dość stromym podejściu.

Przy odbiorze pamięci zostałem przez ekipę pochwalony za wybicie, które jest bardzo ważne w kontekście bezpieczeństwa. Chodzi o to by tułów ciągnął linę, a nie lina nasze nogi ponieważ wtedy można się w nią zaplątać. Zaczynam być też powoli znany z mojej adrenalinowej turystyki, to miłe.

Kamerki nie godne miejsca

Jedyny minus to kolejny raz dość stare kamery. Kolejny raz, ponieważ rok wcześniej inni włosi w Valdagena również dysponowali starym sprzętem. Starym mam na myśli kamerki GoPro i technologie z 2015 roku. To dla mnie trochę niezrozumiałe. No nie ma tragedii, ale na tak spektakularne miejsce powinni zainwestować w lepszą jakość filmów. Zwłaszcza, że za taki pakiet płacimy ekstra 40 Euro więc z jednej dniówki na moście wyposażyli by się w coś najwyższej klasy i jakiegoś super drona. Sądząc po zapchanych listach rezerwacji, na brak klientów i zarobku nie mogą narzekać.

Miałem swoją własną kamerkę i oddałem ją dziewczynie, by zrobiła kilka ujęć z perspektywy. Na nadgarstku miałem GoPro należącą do nich. Nie zapytałem, czy jeśli bym chciał, byłaby możliwość jej zamiany na moją własną. Oprócz tej na nadgarstku jest jeszcze jeden Włoch który nagrywa skoczków równie leciwą kamerą JVC i wisi sobie na zewnątrz balustrady. Jednak jakość również taka sobie. Gdyby w tym miejscu miał w dłoni coś z co najmniej HD, robiłoby to robotę. Miejsce wisząc na linkach za barierką, ma najlepsze zdecydowanie! Sam mógłbym tam wisieć i nagrywać 🙂

Liczę, że jeśli w przyszłości przyjdzie komukolwiek skakać z tego mostu, no ewentualnie ja znowu tam zawitam, to ekipa dysponowała będzie już lepszym sprzętem. Jest to dość ważne jako pamiątka dla osób które nie posiadają własnego, lub osób bez towarzystwa które mogło by nas nagrać np. telefonem z boku.

Bungee Center Veglio

Most Colossus to ważny punkt na mapie nie tylko Włoch, ale całej Europy dla ludzi podobnych do mnie. Samo centrum skoków Bungee Center Veglio jest przez entuzjastów uważane za kultowe. Zarówno przez ich historię jak i miejsce dla sportu ekstremalnego – uwaga! – dedykowanemu naturze. Firma posiada włoski certyfikat Sistema Italiano Salto Elastico ( S.I.S.E.). To zbiór zasad i reguł bezpieczeństwa obejmujących wszystkie firmy chcące organizować skoki bungee we Włoszech. Napisałem o nim więcej przy okazji innej firmy i innego skoku tutaj.

Z kolei sama firma matka Exploring Outdoor, która otworzyła i zarządza Bungee Center w Veglio, zajmuje się również produkcją lin bungee dla międzynarodowego rynku. Wielce prawdopodobne że już wcześniej gdzieś na nich skakałem, ponieważ Włosi są ich głównym dostawcą w Europie. A przynajmniej chwalą się tą informacją na swojej stronie. Gdzie nie tylko po takie ciekawostki, ale wszystkie inne informacje odsyłam bungee.it

Colossus Ponte to jeden z wielkiej trójki mostów na skoki bungee we Włoszech. Jeszcze jeden został na mojej liście w tym kraju. Jednak jakiekolwiek miejsce by nie było, to duch bungee jest nadal ten sam… autentyczne i racjonalne szaleństwo! Do następnego!

Adrenalina: 4/5 Strach: 3/5 Widoki: 4/5