Pierwszym postem i niejako motywem przewodnim gdy zakładałem tę stronę był wpis: „Dużo przesłuchanej muzyki, obejrzanych filmów i przeczytanych książek – czas tworzyć coś samemu” – zacząłem pisać. Obecnie po ośmiu latach mogę rozszerzyć to stwierdzenie nieco bardziej.
FIC WAVE to muzyczny projekt, który narodził się wiosną 2026 roku. Jest to moje muzyczne alter ego mocno zakorzenione w ósmej dekadzie ubiegłego wieku.
Ach te syntezatory
Potrafię programować syntezatory i automaty perkusyjne oraz pisać teksty – i to było do pewnego czasu na tyle. Umiejętność pisania najlepiej potwierdza ta strona, historia moich recenzji oraz zainteresowań o których chętnie się tutaj – raz z mniejszymi, raz z większymi przerwami słownie rozkładam. O syntezatorach i automatach perkusyjnych pisać za bardzo się nie da. Wyłącznie to jak je zaprogramujemy i jak na nich zagramy jest najlepszą wizytówką. Ich syntetycznych brzmień trzeba słuchać.
Bawiłem się z nimi już w 2015 roku, a dokładnie pisząc z wtyczkami konkretnych modeli w programach do tworzenia muzyki. Takie klawiaturowe syntezatory niczym klawiszowa guitar hero. Potem wybuchła największa fala Synthwave którą popłynąłem bardziej jako wierny słuchacz niż twórca. Od samej muzycznej produkcji się odbiłem, przerastała mnie i nie miałem motywacji by pójść w tym kierunku dalej. Jednak muzyczna sympatia do japońskich potworów nigdy nie minęła. Roland, Yamaha i Korg zawsze były dla mnie przykładem technologii i urządzeń, które choć pochodziły z dalekiej Azji, to jednak największy użytek w świecie muzyki zrobili z nich Europejczycy i Amerykanie.
Śledzę od dawna rozwój technologii, a przede wszystkim super inteligencji i tego jak wpływa na różne aspekty naszego życia. Również w miarę regularnie używałem i używam jej jako klient. Mniej więcej rok temu kilka dużych firm wprowadziło programy i modele do tworzenia muzyki. Z kolei ja miałem kiedyś marzenie stworzyć własną piosenkę bo w głowie zawsze miałem dużo melodii i co najmniej kilka niewykorzystanych na nie pomysłów. I tak po kolei, krok po kroku zaczęło się to składać w całość, a wolny czas coraz bardziej zaczął być wypełniany realizacją młodzieńczego marzenia.
Sztuczna inteligencja wcale nie jest taka sztuczna
Na osi czasu w programie do tworzenia poza pojedynczymi uderzaniami klawiszy i automatu perkusyjnego zaczęły pojawiać się kolejne dźwięki i dodatki. Wiedza jaką przez lata słuchając innych zebrałem, zaczęła się przydawać do własnych pomysłów. Stworzyłem jeden utwór, potem kolejny i zamiast skończyć wkręciłem się maksymalnie w ten projekt. Dlaczego? Ponieważ różnicą i najważniejszą rzeczą jaką dała technologia jest w moim wypadku wokal! Niesamowity przeskok zaliczyły te sztuczne modele w śpiewaniu w przeciągu dosłownie roku. Jeszcze wiosną 2025 słyszałem i czułem sztuczność. Wtedy poza samymi instrumentalnymi kompozycjami nie wchodziło w ogóle w grę napisanie tekstu do nich, a co dopiero zaśpiewanie. Obecnie mniej więcej od wiosny 2026 nie jestem w stanie rozróżnić dobrze zaprogramowanego sztucznego śpiewu od prawdziwego wokalu. I chociaż nie jestem żadnym audiofilem to też nie uważam się za niedzielnego słuchacza muzyki. Aż tak to nie.
Wolę nowe IA niż nowe disko polo
Obecnie często wręcz IA brzmi lepiej niż realny człowiek. I piszę tu o wokalach po angielsku. Polski język jest nieco śmieszny i ciągle dość sztuczny ponieważ modele nie zostały nim jeszcze wystarczająco 'napchane’. A jak już ktoś coś tworzy, to w 80% są to jakieś weselne przyśpiewki. Ale mniejsza o to bo choć ogólnie mam dużo obserwacji i doświadczeń to muszę uczynić długą historię krótką. Mianowicie:
Od kwietnia 2026 zdążyłem już napisać, stworzyć oraz wydać xx piosenek – i to nie do szuflady – oficjalnie! Wcześniej oczywiście spełniając szereg wymagań technicznych wydawców oraz platform stremingowych. Nauczyłem się lepszej produkcji muzyki, dokształciłem w technicznych kwestiach itp. itd. Na pewno było tego więcej niż myślałem że będzie. Mam własnego dystrybutora, rozwijam kanały i świetnie się przy tym bawię. Większość pomysłów już zrealizowałem i chociaż nowe idee przychodzą wolniej, to wcale się nie wypaliłem. Działam – chociaż już trochę mniej intensywniej niż na początku. Po prostu tworzenie muzyki stała się kolejnym zainteresowaniem i hobby z którym lubię spędzać czas.
Cały projekt FIC WAVE robię sam, od słów po okładkę. Do moich produkcji wykorzystuję cztery a czasem pięć różnych programów/dostawców IA. Myślę nadaje im to charakterystyki i wyróżnia bo nic mojego nie zostało stworzone w jednym miejscu. Ci którzy sami coś tworzą, wiedzą co mam na myśli. Nie wpada się w pułapkę jednolitości.
New Wave od Synthwave – analog soul, modern beat
Jako że moim muzycznie domem jest Synthwave to podstawą są oczywiście stare sprzęty. Najczęściej używam ulubionej Yamahy DX7 i legendarnego automatu perkusyjnego Roland TR-808. W obwodzie jest Roland Juno 106 i Lindrum. Fundamenty do których dodaję w miarę umiejętności gitarę elektryczną, saksofon, czy również bardzo lubianą przez mnie harmonijkę ustną. Brzmienie i słowa kręcą się rzecz jasna w latach 80. gdzie żyje moje alter ego. Projekty okładek też nawiązują w założeniu do okładek płyt winylowych bo nie chce żeby były perfekcyjne. Sam też nie jestem i już kilka rzeczy które powstały kilka miesięcy temu, teraz by nie powstały bo przestały mi się podobać heh.
Wracając do początku i reasumując. Potrafię w syntezatory i automaty perkusyjne oraz pisać teksty. Ogarniam też podstawy produkcji i wydawnictwa. Czego nie potrafię robi (nie aż taka sztuczna) inteligencja. Uważam jednak – i teraz będzie najważniejsze w kwestii muzyki IA. Uważam, że nie ma sensu zaprzątać sobie głowy tym, gdzie kończy się mój (nasz) ludzki wkład, a gdzie zaczyna działanie AI. Liczy się przede wszystkim to, jakie emocje wywołuje w nas muzyka. Jeśli utwór pozwala komuś marzyć, czuć i czerpać radość – to znaczy, że już spełnił swoje zadanie. Na początku byłem sceptyczny, ale jednak nie wygram z nowymi technologiami, więc wykorzystuję je do realizacji swoich marzeń jako twórca nowego pokolenia. Scenę zostawiam prawdziwym artystom. Szacunek dla nich.
Ale to już było…
Na zakończenie mała lekcja z historii muzyki rozrywkowej. Gdy syntezatory i automaty perkusyjne wchodziły na szeroki rynek pod koniec lat 70. a największy wpływ miały na muzykę lat 80. to „prawdziwi” artyści na początku uważali je za dzieło szatana. No bo jak to dźwięk jest tworzony przez spięcia na kablach i chipach, tak sztucznie i syntetycznie, przecież to w ogóle nie jest muzyka! Nie musze przypominać, że sprzęty wywarły ogromny wpływ, stworzyły przeboje i tworzą je do dzisiaj, a rynku muzyki i artystów nie zabiły. Widzę podobną analogię do IA teraz. Talentu nie kupimy. Żadne sprzęty i technologie nie pomogą gdy kierownik projektu będzie dupa. Im więcej technologii tym bardziej tęsknimy za człowiekiem. Im więcej z niej korzystam, tym bardziej chcę czuć strach skacząc w jakimś nowym miejscu na bungee.
Pozdrowienia dla wszystkich miłośników syntezatorów i sportów na wysokościach!
Moja muzyka jest dostępna na wszystkich największych platformach. Po prosty szukajcie FIC WAVE i do usłyszenia!






